wtorek, 23 września 2014

Szmaragdowa tablica - Carla Montero




Nie będę odkrywcza jak napiszę, że Szmaragdowa tablica Carly Montero to jedna z tych książek po którą warto sięgnąć. Można ją opisać kilkoma przymiotnikami, które powiedzą o niej wszystko: zaskakująca, poruszająca, chwytająca za serce,  trzymająca w napięciu do samego końca i niezwykle wciągająca. Mimo jej dość sporych gabarytów, czyta ją się bardzo szybko, powiedziałbym, że o wiele za szybko. Jest to książka niezwykle wyjątkowa. Już po paru przeczytanych stronach nie można się od niej oderwać. Narracja powieści przebiega dwutorowo. Autorka pięknie rozbudowuje fabułę, oraz dozuje napięcie. Poprzez wielowątkowość akcji wymusza na czytelniku większe skupienie, wczucie się w sytuację i emocje jakich doświadczają bohaterowie książki. Zagłębiając się w fabułę można dostrzec dwa obrazy: pierwszy obraz opisuje współczesny Madryt a drugi Paryż w czasie drugiej wojny światowej. Spoiwem łączącym oba światy jest tajemniczy obraz pt Astrolog, który był i nadal jest obiektem poszukiwań wielu osób. W okresie drugiej wojny światowej sam Adolf Hitler chciał posiadać ten obraz ze względu na jego domniemane moce pozwalające zawładnąć całym światem. Również współcześnie takie same pobudki przyświecają Konradowi, wieloletniemu partnerowi Anny.   Autorka książki dużą uwagę poświęca głównym bohaterom, którzy pokazani są jako postacie złożone,  często ich los uzależniony jest od sytuacji w jakiej się znajdują. Autorka w swojej książce prowadzi nas po arkanach Paryża w okresie drugiej wojny światowej. Ukazuje życie, wybory jakich dokonują bohaterowie w obliczu wojny, jednocześnie wplatając w nią piękny wątek miłosny. Miłość dwojga ludzi ukazana jest w książce jako namiętna, prawdziwa i jedyna a zarazem jako zakazana, która nie powinna się nigdy wydarzyć, a jednak miała miejsce. Czy aby na pewno ta miłość niesie ze sobą same szczęśliwe chwile? Czy miłość miedzy Żydówką a Niemcem to jedyna przyczyna aby skazać ich na śmierć? Na te pytania odpowiedź znajduje się w dalszej części książki.

poniedziałek, 22 września 2014

Przeczucie - krótkie opowiadanie

Pamiętam ten dzień 25 lipca 2011 r., kiedy po raz ostatni w widziałam Harego z naszym synem. Jak co piątek z samego rana krzątali się po domu i przygotowywali kanapki na całodniowy wypad na łódkę. To była ich mała męska tradycja. Gdy Jimmy miał 4 lata Hary po raz pierwszy zabrał go na ryby. Pamiętam, że kurczowo upierałam się, żeby został w domu. Uważałam, że był jeszcze za mały na takie wyprawy i  że coś może mu się stać. Nie zauważyłam go kiedy wszedł i powiedział swoim aksamitnym głosikiem: Mamusiu jeśtem juź duzi,poradzę sobie. Tatuś obiecał mi, zie zabiezie mnie na łódkę i pokazie jak łowi się rybki. Byłam w szoku gdy mój mały synuś stanął ubrany w kuchni z swoim zielonym plecaczkiem z wyszywanym psem Pluto i czekał aż jego ojciec zapakuje mu przysmaki na drogę. Widziałam w jego oczach podniecenie i radość ze zbliżającej się przygody. Podeszłam tylko do niego, ucałowałam w policzek i szepnęłam do ucha: Kocham cię syneczku. Jestem z ciebie bardzo,bardzo dumna. Gdy wrócili do domu mały był tak podekscytowany, że ciężko było nadążyć za tym co mówił, ale ja chłonęłam każde jego słowo jakby było ostatnim. Opowiadał jak Hary pozwolił mu trzymać ster łódki, założyć robaka na haczyk, co było dla mnie obrzydliwe i jak złowili ogromną rybę z wielkimi zębami, którą potem upiekli razem na ognisku w lesie. Łzy popłynęły mi po policzku. Na nowo uświadomiłam sobie, że już nigdy nie zobaczę moich mężczyzn. Nigdy nie będę mogła wziąć w ramiona mojego kochanego syna i już nigdy nie powiem mu jak wiele dla mnie znaczy. Gdy po raz ostatni wybierali się na wędkowanie wszystko szło nie tak. Budzik nie zadzwonił i Hary zaspał, więc wszystko robili w biegu. Powodowało to u mnie dziwne uczucie zdenerwowania ale jakieś inne trudne do zdefiniowania. Hary może nie jedzie na te ryby dzisiaj. Zobacz, która jest godzina. Już 2 godziny temu powinniście być na miejscu. Odłóż z Jimmym ten wyjazd na przyszły tydzień, proszę.
Alice nie martw się. Zaraz spakuje kanapki, wrzucę do samochodu torby i za niecałą godzinę będziemy łowić sandacze.
Ale ja jestem dziś jakaś podenerwowana. A nigdy tak nie mam przed waszym wyjazdem. Proszę Jimmy przekonaj ojca, żebyście zostali w domu.
Mamo ale tato ma racje, wszystko będzie ok. Widziałam jak Hary z Jimmym spoglądają na siebie kątem oka i szelmowsko się do siebie uśmiechają. Dali mi do zrozumienia, że przesadzam i zachowuje się jak histeryczka. Pomyślałam, że może mają rację. W końcu od 10 lat wyjeżdżają co piątek na ryby i zawsze wracają cali i zdrowi. Postanowiłam dać im spokój i upewnić się czy wszystko zabrali.
Hary wszystko spakowałeś?Jedzenie, płaszcze przeciwdeszczowe, kapoki?
Tak,kochanie mam wszystko.
Jimmy synku weź proszę telefon ze sobą, chcę mieć z wami jakiś kontakt.
Co telefon na łódkę? Przecież wszystkie ryby nam wypłoszysz, jak co pięć minut będziesz wydzwaniać.
Proszę cię,ten jeden raz weź ją ze sobą. Jak dojedziecie to zadzwonisz do mnie, powiesz czy wszystko ok a potem ją wyłączysz.
No dobrze, mamo tylko jeden telefon!
Tak jeden. Gdy wychodzili z domu nadal czułam to dziwne uczucie. Podbiegłam do drzwi by powiedzieć im jak bardzo ich kocham. Obraz Harego i Jimmy'ego uśmiechających się i machających do mnie nadal mam przed oczami. Tego dnia nie wrócili już do mnie. Doszło do załamania pogody i łódka się wywróciła. Oboje utonęli.  Gdybym wtedy nie pozwoliła im pojechać na te cholerne ryby, to dziś byli by ze mną. Hary kochanie, dlaczego mnie wtedy nie posłuchałeś? Dlaczego pozwoliłeś aby los pozwolił mi cię odebrać? Tak strasznie za tobą tęsknie.

niedziela, 21 września 2014

Volleyball is emazing

Jest kilka minut po zawziętym, pełnym emocji i zapierającym dech w piersiach meczu polskich siatkarzy z  brazylijczykami w Katowicach. Dla mnie jako Polki i zagorzałej fanki siatkówki był to najwspanialszy wieczór o jakim mogłabym sobie pomarzyć.  Znowu po 40 latach jesteśmy Mistrzami Świata i mam nadzieję, że pozostaniemy nimi przez długi czas. Nasi wspaniali chłopcy poraz kolejny udowodnili, że świetne przygotowanie, praca i zaangażowanie całego zespołu może przynieść wspaniałe efekty. Duże uznanie dla naszego trenera Stefana Antigii za stworzenie tak wspaniałej drużyny,  która jest w stanie wygrywać z najlepszymi drużynami świata na największych imprezach. To dzięki niemu znowu wracamy do światowej elity siatkarskiej. Mistrzostwa Świata odbywające się w Polsce pokazały, że siatkówka stanowi nasz sport narodowy i możemy być z niego bardzo dumni.