Jakie tajemnice mogą zniszczyć małżeństwo - jest to rozbudowana wersja mojego tekstu zamieszczonego na portalu lubimy czytać. Odnośnie konkursu i promocji nowej książki Liane Moriarty - Sekret mojego męża.
Od dziewięciu miesięcy jestem szczęśliwą mężatka. Ślub był taki o jakim zawsze marzyłam a Mateusz był mężczyzną z moich snów. Przystojny, wysoki brunet o piwnych, ciepłych oczach z zniewalającym uśmiechem na twarzy. Mateusz świetnie zarabiał jako dyrektor w jednej z wielkich firm architektonicznych, ja z resztą też na stanowisku głównego laboranta w prywatnej klinice. Postanowiliśmy przeprowadzić się do większego mieszkania. Od tygodnia urządzałam nasz nowy kącik, starannie dobierając każde detale, aby nic nie miało przypadkowego miejsca. W sobotę urządzaliśmy małą parapetówkę związku z przeprowadzką. Zaprosiliśmy kilku naszych znajomych. Przyszli wszyscy. Anka z nowym facetem, który wyglądał jak żigolak, Marta z butelką świetnego czerwonego wina bo Robert był w delegacji a Kaśka o dziwo sama. Bardzo mnie to zaskoczyło bo zawsze przychodziła z kimś. Należała do grona tych kobiet, które zmieniają facetów jak rękawiczki, dlatego zdziwił mnie fakt, że nikogo nie zdążyła sobie przygruchać. Od Mateusza przyszedł Tomek dusza towarzystwa, który zawsze potrafi rozkręcić nawet najnudniejszą imprezę, Olek z Anetą i przyjaciel mojego męża Krzysiek z bardzo atrakcyjną blondynką. Impreza przebiegała znakomicie, każdy świetnie się bawił a ja cieszyłam się ze spotkania z przyjaciółmi. Nagle Mateusz z Krzyśkiem gdzieś zniknęli. Pomyślałam, że dawno się nie widzieli i chcą nadrobić miniony czas. Ja natomiast dalej zajmowałam się gośćmi, aby żadne nie poczuło się urażone. Gdy Olek z Anetą postanowili już wyjść, poszłam po Mateusza aby się z nimi pożegnał. Drzwi od gabinetu były delikatnie uchylone a Krzysiek właśnie wspominał jakieś dzieje z przeszłości. Pomyślałam, że chwilę posłucham i dowiem się jaki gagatek był z mojego Matiego.
Od dziewięciu miesięcy jestem szczęśliwą mężatka. Ślub był taki o jakim zawsze marzyłam a Mateusz był mężczyzną z moich snów. Przystojny, wysoki brunet o piwnych, ciepłych oczach z zniewalającym uśmiechem na twarzy. Mateusz świetnie zarabiał jako dyrektor w jednej z wielkich firm architektonicznych, ja z resztą też na stanowisku głównego laboranta w prywatnej klinice. Postanowiliśmy przeprowadzić się do większego mieszkania. Od tygodnia urządzałam nasz nowy kącik, starannie dobierając każde detale, aby nic nie miało przypadkowego miejsca. W sobotę urządzaliśmy małą parapetówkę związku z przeprowadzką. Zaprosiliśmy kilku naszych znajomych. Przyszli wszyscy. Anka z nowym facetem, który wyglądał jak żigolak, Marta z butelką świetnego czerwonego wina bo Robert był w delegacji a Kaśka o dziwo sama. Bardzo mnie to zaskoczyło bo zawsze przychodziła z kimś. Należała do grona tych kobiet, które zmieniają facetów jak rękawiczki, dlatego zdziwił mnie fakt, że nikogo nie zdążyła sobie przygruchać. Od Mateusza przyszedł Tomek dusza towarzystwa, który zawsze potrafi rozkręcić nawet najnudniejszą imprezę, Olek z Anetą i przyjaciel mojego męża Krzysiek z bardzo atrakcyjną blondynką. Impreza przebiegała znakomicie, każdy świetnie się bawił a ja cieszyłam się ze spotkania z przyjaciółmi. Nagle Mateusz z Krzyśkiem gdzieś zniknęli. Pomyślałam, że dawno się nie widzieli i chcą nadrobić miniony czas. Ja natomiast dalej zajmowałam się gośćmi, aby żadne nie poczuło się urażone. Gdy Olek z Anetą postanowili już wyjść, poszłam po Mateusza aby się z nimi pożegnał. Drzwi od gabinetu były delikatnie uchylone a Krzysiek właśnie wspominał jakieś dzieje z przeszłości. Pomyślałam, że chwilę posłucham i dowiem się jaki gagatek był z mojego Matiego.
- Stary pamiętasz jeszcze o naszym zakładzie? Parę lata temu założyliśmy się o to, że kto pierwszy prześpi się z Wiki, będzie mógł się z nią ożenić, a drugi nie będzie miał mu tego za złe.
- Krzysiek to było wieki temu a ja już nic nie pamiętam. Z resztą nie chcę nawet do tego wracać! Jestem teraz z Asią i jest ok.
- Tak, jasne! A może boisz się, że Asia się dowie?! Że gdy byłeś z nią, to kręciłeś jeszcze z Wiktorią na boku.
- Facet przecież, to nawet nie było na poważnie. Dobrze wiesz, że oboje się w niej kochaliśmy i dlatego wymyśliłem ten głupi zakład, żeby udowodnić ci, że ona woli mnie
- Tak pamiętam, tylko ani ja ani ty nie masz jej u swego boku. No chociaż, tobie się poszczęściło bo Joanna została twoją żoną. Ale powiedz, gdyby wtedy Wiki nie wyjechała za granice, to wybrałbyś ją?
- Krzysiek przestań. Nie ma w ogóle o czym mówić!
- Mateusz nie bądź frajer. Znamy się od nie dziś i mi możesz powiedzieć prawdę.
- Nie wiem. Może gdyby nie wyjechała, to coś by z tego było....
Nie przypuszczałam, że wtedy usłyszę te wszystkie rzeczy. Stałam jak wryta. Łzy spływały mi po policzkach. Nie docierały do mnie żadne dźwięki z otoczenia, dopóki Aneta nie położyła mi ręki na ramieniu.
- Kochana czy wszystko w porządku? Nie umiałam wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Pokiwałam tylko twierdząco głową, aby Aneta nie zadawała kolejnych pytań.
- Jeżeli będziesz chciała pogadać to dzwoń, o każdej porze dnia i nocy. Pożegnaj od nas Mateusza i trzymaj się maleńka.
Ucałowała mnie w policzek i poszła w kierunku drzwi wyjściowych. Trochę czasu zajęło mi zanim pozbierałam myśli. Tego wieczoru coś we mnie pękło. Nie potrafiłam dłużej przebywać z nim w jednym pomieszczeniu. Poszłam do naszej sypialni, wyjęłam z szafy walizkę i zaczęłam pakować swoje rzeczy. Myślę, że nawet nie słyszał jak wychodziłam z mieszkania. To był koniec naszego małżeństwa. A sen o księciu z bajki nagle przestał istnieć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz