poniedziałek, 14 lipca 2014

Low battery

I w końcu nastał ten dzień.........
Ostatnie trzy tygodnie to czas, który obfitował w adrenalinę, pot, nerwy i patologiczne zmęczenie. Wiedziałam, że żyje bo ciągła gonitwa,  pulsująca w żyłach krew, szybsze bicie serca z powodu wydzielanej przez organizm adrenaliny powodowały, że stawałam się maszyną. Maszyną gotową do nadludzkiego wysiłku. Czułam się silna i miałam energię. Byłam w stanie góry przenosić, a każde stawiane przede mną zadanie powodowało dodatkowy wyrzut śmiercionośnego hormonu, który jeszcze bardziej popędzał mnie do działania. Niestety życie na wysokich obrotach ma również swoje konsekwencje. Kiedy nadszedł ten dzień, nie byłam na niego w ogóle przygotowana. Nagłe odcięcie zasilania totalnie wyprowadziło mnie z równowagi i pochłonęła mnie otchłań zmęczenia. Mój mózg krzyczał NIE a ciało mówiło DOŚĆ. Patologiczne zmęczenie przejęło nade mną kontrolę i musiałam mu się oddać w cała.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz