
Nie będę odkrywcza jak napiszę, że Szmaragdowa tablica Carly Montero to jedna z tych książek po którą warto sięgnąć. Można ją opisać kilkoma przymiotnikami, które powiedzą o niej wszystko: zaskakująca, poruszająca, chwytająca za serce, trzymająca w napięciu do samego końca i niezwykle wciągająca. Mimo jej dość sporych gabarytów, czyta ją się bardzo szybko, powiedziałbym, że o wiele za szybko. Jest to książka niezwykle wyjątkowa. Już po paru przeczytanych stronach nie można się od niej oderwać. Narracja powieści przebiega dwutorowo. Autorka pięknie rozbudowuje fabułę, oraz dozuje napięcie. Poprzez wielowątkowość akcji wymusza na czytelniku większe skupienie, wczucie się w sytuację i emocje jakich doświadczają bohaterowie książki. Zagłębiając się w fabułę można dostrzec dwa obrazy: pierwszy obraz opisuje współczesny Madryt a drugi Paryż w czasie drugiej wojny światowej. Spoiwem łączącym oba światy jest tajemniczy obraz pt Astrolog, który był i nadal jest obiektem poszukiwań wielu osób. W okresie drugiej wojny światowej sam Adolf Hitler chciał posiadać ten obraz ze względu na jego domniemane moce pozwalające zawładnąć całym światem. Również współcześnie takie same pobudki przyświecają Konradowi, wieloletniemu partnerowi Anny. Autorka książki dużą uwagę poświęca głównym bohaterom, którzy pokazani są jako postacie złożone, często ich los uzależniony jest od sytuacji w jakiej się znajdują. Autorka w swojej książce prowadzi nas po arkanach Paryża w okresie drugiej wojny światowej. Ukazuje życie, wybory jakich dokonują bohaterowie w obliczu wojny, jednocześnie wplatając w nią piękny wątek miłosny. Miłość dwojga ludzi ukazana jest w książce jako namiętna, prawdziwa i jedyna a zarazem jako zakazana, która nie powinna się nigdy wydarzyć, a jednak miała miejsce. Czy aby na pewno ta miłość niesie ze sobą same szczęśliwe chwile? Czy miłość miedzy Żydówką a Niemcem to jedyna przyczyna aby skazać ich na śmierć? Na te pytania odpowiedź znajduje się w dalszej części książki.






Ostatnio wpadła mi w ręce bardzo dobra książka pisarki Kate Lord Brown, która stanowiła jej debiut literacki. Oczywiście autorka nie ustrzegła się od małej wpadki, ale początki zawsze bywają trudne.