wtorek, 23 września 2014

Szmaragdowa tablica - Carla Montero




Nie będę odkrywcza jak napiszę, że Szmaragdowa tablica Carly Montero to jedna z tych książek po którą warto sięgnąć. Można ją opisać kilkoma przymiotnikami, które powiedzą o niej wszystko: zaskakująca, poruszająca, chwytająca za serce,  trzymająca w napięciu do samego końca i niezwykle wciągająca. Mimo jej dość sporych gabarytów, czyta ją się bardzo szybko, powiedziałbym, że o wiele za szybko. Jest to książka niezwykle wyjątkowa. Już po paru przeczytanych stronach nie można się od niej oderwać. Narracja powieści przebiega dwutorowo. Autorka pięknie rozbudowuje fabułę, oraz dozuje napięcie. Poprzez wielowątkowość akcji wymusza na czytelniku większe skupienie, wczucie się w sytuację i emocje jakich doświadczają bohaterowie książki. Zagłębiając się w fabułę można dostrzec dwa obrazy: pierwszy obraz opisuje współczesny Madryt a drugi Paryż w czasie drugiej wojny światowej. Spoiwem łączącym oba światy jest tajemniczy obraz pt Astrolog, który był i nadal jest obiektem poszukiwań wielu osób. W okresie drugiej wojny światowej sam Adolf Hitler chciał posiadać ten obraz ze względu na jego domniemane moce pozwalające zawładnąć całym światem. Również współcześnie takie same pobudki przyświecają Konradowi, wieloletniemu partnerowi Anny.   Autorka książki dużą uwagę poświęca głównym bohaterom, którzy pokazani są jako postacie złożone,  często ich los uzależniony jest od sytuacji w jakiej się znajdują. Autorka w swojej książce prowadzi nas po arkanach Paryża w okresie drugiej wojny światowej. Ukazuje życie, wybory jakich dokonują bohaterowie w obliczu wojny, jednocześnie wplatając w nią piękny wątek miłosny. Miłość dwojga ludzi ukazana jest w książce jako namiętna, prawdziwa i jedyna a zarazem jako zakazana, która nie powinna się nigdy wydarzyć, a jednak miała miejsce. Czy aby na pewno ta miłość niesie ze sobą same szczęśliwe chwile? Czy miłość miedzy Żydówką a Niemcem to jedyna przyczyna aby skazać ich na śmierć? Na te pytania odpowiedź znajduje się w dalszej części książki.

poniedziałek, 22 września 2014

Przeczucie - krótkie opowiadanie

Pamiętam ten dzień 25 lipca 2011 r., kiedy po raz ostatni w widziałam Harego z naszym synem. Jak co piątek z samego rana krzątali się po domu i przygotowywali kanapki na całodniowy wypad na łódkę. To była ich mała męska tradycja. Gdy Jimmy miał 4 lata Hary po raz pierwszy zabrał go na ryby. Pamiętam, że kurczowo upierałam się, żeby został w domu. Uważałam, że był jeszcze za mały na takie wyprawy i  że coś może mu się stać. Nie zauważyłam go kiedy wszedł i powiedział swoim aksamitnym głosikiem: Mamusiu jeśtem juź duzi,poradzę sobie. Tatuś obiecał mi, zie zabiezie mnie na łódkę i pokazie jak łowi się rybki. Byłam w szoku gdy mój mały synuś stanął ubrany w kuchni z swoim zielonym plecaczkiem z wyszywanym psem Pluto i czekał aż jego ojciec zapakuje mu przysmaki na drogę. Widziałam w jego oczach podniecenie i radość ze zbliżającej się przygody. Podeszłam tylko do niego, ucałowałam w policzek i szepnęłam do ucha: Kocham cię syneczku. Jestem z ciebie bardzo,bardzo dumna. Gdy wrócili do domu mały był tak podekscytowany, że ciężko było nadążyć za tym co mówił, ale ja chłonęłam każde jego słowo jakby było ostatnim. Opowiadał jak Hary pozwolił mu trzymać ster łódki, założyć robaka na haczyk, co było dla mnie obrzydliwe i jak złowili ogromną rybę z wielkimi zębami, którą potem upiekli razem na ognisku w lesie. Łzy popłynęły mi po policzku. Na nowo uświadomiłam sobie, że już nigdy nie zobaczę moich mężczyzn. Nigdy nie będę mogła wziąć w ramiona mojego kochanego syna i już nigdy nie powiem mu jak wiele dla mnie znaczy. Gdy po raz ostatni wybierali się na wędkowanie wszystko szło nie tak. Budzik nie zadzwonił i Hary zaspał, więc wszystko robili w biegu. Powodowało to u mnie dziwne uczucie zdenerwowania ale jakieś inne trudne do zdefiniowania. Hary może nie jedzie na te ryby dzisiaj. Zobacz, która jest godzina. Już 2 godziny temu powinniście być na miejscu. Odłóż z Jimmym ten wyjazd na przyszły tydzień, proszę.
Alice nie martw się. Zaraz spakuje kanapki, wrzucę do samochodu torby i za niecałą godzinę będziemy łowić sandacze.
Ale ja jestem dziś jakaś podenerwowana. A nigdy tak nie mam przed waszym wyjazdem. Proszę Jimmy przekonaj ojca, żebyście zostali w domu.
Mamo ale tato ma racje, wszystko będzie ok. Widziałam jak Hary z Jimmym spoglądają na siebie kątem oka i szelmowsko się do siebie uśmiechają. Dali mi do zrozumienia, że przesadzam i zachowuje się jak histeryczka. Pomyślałam, że może mają rację. W końcu od 10 lat wyjeżdżają co piątek na ryby i zawsze wracają cali i zdrowi. Postanowiłam dać im spokój i upewnić się czy wszystko zabrali.
Hary wszystko spakowałeś?Jedzenie, płaszcze przeciwdeszczowe, kapoki?
Tak,kochanie mam wszystko.
Jimmy synku weź proszę telefon ze sobą, chcę mieć z wami jakiś kontakt.
Co telefon na łódkę? Przecież wszystkie ryby nam wypłoszysz, jak co pięć minut będziesz wydzwaniać.
Proszę cię,ten jeden raz weź ją ze sobą. Jak dojedziecie to zadzwonisz do mnie, powiesz czy wszystko ok a potem ją wyłączysz.
No dobrze, mamo tylko jeden telefon!
Tak jeden. Gdy wychodzili z domu nadal czułam to dziwne uczucie. Podbiegłam do drzwi by powiedzieć im jak bardzo ich kocham. Obraz Harego i Jimmy'ego uśmiechających się i machających do mnie nadal mam przed oczami. Tego dnia nie wrócili już do mnie. Doszło do załamania pogody i łódka się wywróciła. Oboje utonęli.  Gdybym wtedy nie pozwoliła im pojechać na te cholerne ryby, to dziś byli by ze mną. Hary kochanie, dlaczego mnie wtedy nie posłuchałeś? Dlaczego pozwoliłeś aby los pozwolił mi cię odebrać? Tak strasznie za tobą tęsknie.

niedziela, 21 września 2014

Volleyball is emazing

Jest kilka minut po zawziętym, pełnym emocji i zapierającym dech w piersiach meczu polskich siatkarzy z  brazylijczykami w Katowicach. Dla mnie jako Polki i zagorzałej fanki siatkówki był to najwspanialszy wieczór o jakim mogłabym sobie pomarzyć.  Znowu po 40 latach jesteśmy Mistrzami Świata i mam nadzieję, że pozostaniemy nimi przez długi czas. Nasi wspaniali chłopcy poraz kolejny udowodnili, że świetne przygotowanie, praca i zaangażowanie całego zespołu może przynieść wspaniałe efekty. Duże uznanie dla naszego trenera Stefana Antigii za stworzenie tak wspaniałej drużyny,  która jest w stanie wygrywać z najlepszymi drużynami świata na największych imprezach. To dzięki niemu znowu wracamy do światowej elity siatkarskiej. Mistrzostwa Świata odbywające się w Polsce pokazały, że siatkówka stanowi nasz sport narodowy i możemy być z niego bardzo dumni.

piątek, 8 sierpnia 2014

Nieopowiedziana historia - Monica Ali

                 Miłość to jedno z najpiękniejszych uczuć jakim jesteśmy w stanie obdarować drugą osobę. Gdy mówimy " Kocham Cię" to nie liczy się pochodzenie, status materialny, kolor skóry czy religia. Nic wtedy nie ma znaczenia, poza osobą bliską naszemu sercu, nawet szereg niedoskonałości jakie można dostrzec po zdjęciu różowych okularów. Jednak czy stan, który sprawia, że serce szybciej zaczyna nam bić, dłonie stają się lepkie od potu a w głowie kłębi się milion różnych myśli potrafi tak łatwo przeminąć? Czy wymarzony książę z bajki okaże się tym jedynym czy może życie spłata nam figla i wybranek naszego serca nie będzie tym, za kogo się podawał? Są to pytania, na które trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Niemniej jest jedna prosta zasada: jeżeli oboje pielęgnujemy swoje uczucia, a nie tylko jedna strona, to żadna siła nie będzie w stanie zniszczyć łączącej nas miłości.
            Nieopowiedziana historia Monicy Ali to książka opowiadającą na przykładzie Diany Spencer, jak zmienia się życie zwykłej dziewczyny gdy poślubia księcia Karola. Można by rzec, że jest to spełnienie najskrytszych marzeń każdej młodej dziewczyny. Jednak czy życie za zamkowymi drzwiami jest usłane różami? Czy ogrom obowiązków, ciągłe spotkania, przestrzeganie etykiety, pozowanie do zdjęć i uśmiechanie się do ludzi nawet wtedy gdy jest się w kiepskim nastroju to cena za spełnienie marzeń? Czy przy tak napiętym grafiku, jest jeszcze czas na prawdziwe uczucia czy człowiek popada w wir utartych schematów? Książka świetnie opisuje jak jest naprawdę i jaką cenę należy zapłacić za bycie księżniczką. Postać księżnej Diany wpleciona w fabułę książki, ukazuje tragizm kobiety zdradzanej przez męża, odrzuconej przez rodzinę królewską i najbliższych przyjaciół, zaszczutej przez media i paparazzich. Autorka celowo miesza fikcję literacką z elementami życia księżnej Diany, aby jeszcze bardziej podkreślić cenę jaką trzeba ponieść za bycie rozpoznawalnym. Życie fikcyjnej księżnej  będącej bohaterką książki to pasmo nie kończących się skandali i upadku największych wartości moralnych. To ciągłe balansowanie na krawędzi wytrzymałości psychicznej i fizycznej. Gdy postanawia skończyć z dotychczasowym życiem jest kłębkiem nerwów, a jej zdrowie psychiczne mocno nadszarpnięte. Całą mistyfikację jaką przygotowała dla najbliższych i świata pomaga wcielić w życie jej wieloletni doradca Lawrence. To dzięki niemu Lydia - bo takie przybiera imię po rzekomej śmierci na nowo uczy się żyć. Tak jak zwierzę trzymane wiele lat w klatce bez możliwości wyjścia, tak samo i ona nie potrafi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Ciągle obawia się zdemaskowania, dlatego ucieka przy najmniejszym problemie lub gdy ludzie chcą się do niej zbliżyć. Paradoksalnie największy spokój odnajduje w niewielkiej mieścinie w USA w Kensington. To tam stawia pierwsze kroki w normalnym życiu, poznaje nowych ludzi, z którymi  zaprzyjaźnia się oraz doświadcza miłości od mężczyzny. Błogostan, w którym zaczęła funkcjonować Lydia zostaje wystawiony na próbę, gdy w mieście pojawia się Grabowski - paparazzi, który wiele lat podążał śladami księżnej Diany. Fakt zdemaskowania jej powoduje kolejne załamanie się kobiety i niweczy dotychczas zbudowane przez nią życie. Czy prawdziwa tożsamość kobiety zostanie ujawniona światu? Czy Lydia nadal będzie mogła wieść normalne, spojone życie, o które tak długo zabiegała?
           Książka Monicy Ali to nie tylko historia o losach księżnej ludzkich serc, to również historia o każdej zwykłej kobiecie, która jest odrzucona i zdradzana przez męża, zaszczuta przez rodzinę i przyjaciół a w konsekwencji pozostawiona samej sobie w dołku psychicznym bez możliwości ucieczki. To książka, która pokazuje drogę wyjścia z patowej sytuacji. Drogę, która okupiona jest cierpieniem, nie zawsze moralnie akceptowanym wyborem, wieloma wyrzeczeniami oraz masą kłamstw, kłamstw które rzutują na dalsze życie i wybory kobiety. 
 
 
 
 

środa, 6 sierpnia 2014

Jakie tajemnice mogą zniszczyć małżeństwo? - fragment tekstu mojego autorstwa

Jakie tajemnice mogą zniszczyć małżeństwo - jest to rozbudowana wersja mojego tekstu zamieszczonego na portalu lubimy czytać. Odnośnie konkursu i promocji nowej książki Liane Moriarty - Sekret mojego męża.

Od dziewięciu miesięcy jestem szczęśliwą mężatka. Ślub był taki o jakim zawsze marzyłam a Mateusz był mężczyzną z moich snów. Przystojny, wysoki brunet o piwnych, ciepłych oczach z zniewalającym uśmiechem na twarzy. Mateusz świetnie zarabiał jako dyrektor w jednej z wielkich firm architektonicznych, ja z resztą też na stanowisku głównego laboranta w prywatnej klinice. Postanowiliśmy przeprowadzić się do większego mieszkania. Od tygodnia urządzałam nasz nowy kącik, starannie dobierając każde detale, aby nic nie miało przypadkowego miejsca. W sobotę urządzaliśmy małą parapetówkę związku z przeprowadzką. Zaprosiliśmy kilku naszych znajomych. Przyszli wszyscy. Anka z nowym facetem, który wyglądał jak żigolak, Marta z butelką świetnego czerwonego wina bo Robert był w delegacji a Kaśka o dziwo sama. Bardzo mnie to zaskoczyło bo zawsze przychodziła z kimś. Należała do grona tych kobiet, które zmieniają facetów jak rękawiczki, dlatego zdziwił mnie fakt, że nikogo nie zdążyła sobie przygruchać. Od Mateusza przyszedł Tomek dusza towarzystwa, który zawsze potrafi rozkręcić nawet najnudniejszą imprezę, Olek z Anetą i przyjaciel mojego męża Krzysiek z bardzo atrakcyjną blondynką. Impreza przebiegała znakomicie, każdy świetnie się bawił a ja cieszyłam się ze spotkania z przyjaciółmi. Nagle Mateusz z Krzyśkiem gdzieś zniknęli. Pomyślałam, że dawno się nie widzieli i chcą nadrobić miniony czas. Ja natomiast dalej zajmowałam się gośćmi, aby żadne nie poczuło się urażone. Gdy Olek z Anetą postanowili już wyjść, poszłam po Mateusza aby się z nimi pożegnał. Drzwi od gabinetu były delikatnie uchylone a Krzysiek właśnie wspominał jakieś dzieje z przeszłości. Pomyślałam, że chwilę posłucham i dowiem się jaki gagatek był z mojego Matiego.
 - Stary pamiętasz jeszcze o naszym zakładzie? Parę lata temu założyliśmy się o to, że kto pierwszy prześpi się z Wiki, będzie mógł się z nią ożenić, a drugi nie będzie miał mu tego za złe.
- Krzysiek to było wieki temu a ja już nic nie pamiętam. Z resztą nie chcę nawet do tego wracać! Jestem teraz z Asią i jest ok.
- Tak, jasne! A może boisz się, że Asia się dowie?! Że gdy byłeś z nią, to kręciłeś jeszcze z Wiktorią na boku.
- Facet przecież, to nawet nie było na poważnie. Dobrze wiesz, że oboje się w niej kochaliśmy i dlatego wymyśliłem ten głupi zakład, żeby udowodnić ci, że ona woli mnie
- Tak pamiętam, tylko ani ja ani ty nie masz jej u swego boku. No chociaż, tobie się poszczęściło bo Joanna została twoją żoną. Ale powiedz, gdyby wtedy Wiki nie wyjechała za granice, to wybrałbyś ją?
- Krzysiek przestań. Nie ma w ogóle o czym mówić!
- Mateusz nie bądź frajer. Znamy się od nie dziś i mi możesz powiedzieć prawdę.
- Nie wiem. Może gdyby nie wyjechała, to coś by z tego było....
Nie przypuszczałam, że wtedy usłyszę te wszystkie rzeczy. Stałam jak wryta. Łzy spływały mi po policzkach. Nie docierały do mnie żadne dźwięki z otoczenia, dopóki Aneta nie położyła mi ręki na ramieniu.
- Kochana czy wszystko w porządku? Nie umiałam wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Pokiwałam tylko twierdząco głową, aby Aneta nie zadawała kolejnych pytań.
-  Jeżeli będziesz chciała pogadać to dzwoń, o każdej porze dnia i nocy. Pożegnaj od nas Mateusza i trzymaj się maleńka.
Ucałowała mnie w policzek i poszła w kierunku drzwi wyjściowych. Trochę czasu zajęło mi zanim pozbierałam myśli. Tego wieczoru coś we mnie pękło. Nie potrafiłam dłużej przebywać z nim w jednym pomieszczeniu. Poszłam do naszej sypialni, wyjęłam z szafy walizkę i zaczęłam pakować swoje rzeczy. Myślę, że nawet nie słyszał jak wychodziłam z mieszkania. To był koniec naszego małżeństwa. A sen o księciu z bajki nagle przestał istnieć.
 

wtorek, 5 sierpnia 2014

Książka lekarstwem na wszelkie dolegliwości?

Książka stanowi świetne lekarstwo na całe zło. Być może istnie taka, która będzie panaceum na wszystkie dolegliwości nękające moją duszę. Jeżeli została napisana, to z bólem serca muszę przyznać, że nie jest w moim posiadaniu. Nadal jestem na etapie poszukiwania tej jedynej. Są natomiast w mojej biblioteczce książki, po które zawsze sięgam, gdy mnie coś trapi. Tematykę jaką w danej chwili wybieram uzależniam od mojego stanu duchowego i psychicznego. Gdy jest mi źle a uśmiech na twarzy nie gościł już parę dni i pogoda za oknem nie napawa optymizmem to sięgam po książki Nory Roberts, niezależnie czy są to akurat harlequiny czy jej piękne powieści. Jeżeli już nagromadzi się we mnie mnóstwo negatywnych emocji i energii, to stosuje terapię duchowego oczyszczenia za pomocą literatury martyrologicznej i napisanej przez życie. Z sentymentem sięgam zawsze po książkę Hanny Krall "Zdążyć przed Panem Bogiem" lub opowiadania Borowskiego. Po przeczytaniu tych pozycji, zawsze mówię sobie: jesteś szczęściarą! Nikt nie wystawia twojego człowieczeństwa na próbę i nie musisz walczyć o każdą sekundę twojego ziemskiego życia. Gdy nadchodzi katharsis czuję się lekka i znowu mam siły aby góry przenosić, nic nie jest w stanie mnie zatrzymać. W celu potrzymania błogiego stanu ducha sięgam po literaturę fantasy, najchętniej po serię Olgii Gromyko, aby przenieść się do innego świata, przeżyć niesamowite przygody i żyć życiem ich bohaterów.

piątek, 1 sierpnia 2014

Rywalki - Kiera Cass

               Rywalki to tom otwierający trylogię "Selection" Kiery Cass. Stanowi on swoistą parafrazę bajki o Kopciuszku umieszczonej w bardziej realnym świecie, z tą różnicą, że królewna nie chce księcia.  :-)Napisana jest prostym językiem, dostosowanym do młodego odbiorcy. Fabuła przeniesiona jest w przyszłość bliżej nie określoną, która stanowi miks czasów monarchii z społeczeństwem podzielonym na kasty i światem współczesnym naszpikowanym technologią. Daje to trochę dziwny obraz, ale możliwy do zaakceptowania. Tempo akcji jest spokojne, co w konsekwencji nuży odbiorcę zagłębiającego się w nią dalej. Fabuła książki jest dość prosta. Stanowi ona rozważania młodych ludzi, dokładnie trzech osób Americy Singer, księcia Maxona i Aspena Legera nad dokonaniem właściwego wyboru odnośnie własnych uczuć względem siebie. 
        Rywalki to książka opowiadająca o zmaganiach 35 dziewcząt o koronę i serce księcia Maxona.  Kandydatki do tytułu księżniczki  wybierane są bezpośrednio z ludu niezależnie od zajmowanej klasy społecznej. Warunkiem wzięcia udziału w eliminajach jest przeprowadzka do pałacu i dostosowanie się do reguł tam panujących. Cała koncepcja konkursu realizowana jest w formie reality show, jednak oko kamery nie towarzyszy uczestniczkom przez cały okres ich pobytu w zamku. Informacje o poczynaniach kandydatek przekazywane są opinii publicznej raz w tygodniu za pośrednictwem Biuletynu emitowanego w telewizji na żywo. 
        Wśród 35 dziewcząt ubiegających się o serce młodego i przystojnego księcia Maxona znalazła się America Singer - 5 względem klasy społecznej, której osoby są artystami i zajmują się szeroko pojętą sztuką. Sama dziewczyna zajmuje się muzyką i grą na kilku instrumentach pomagając rodzinie w utrzymaniu się. America związana jest od dłuższego czasu z Aspenem - chłopcem należącym do 6 klasy, jednak wiadomość o zbliżających się eliminacjach staje się powodem ich rozstania. Dziewczyna nie jest zachwycona faktem rywalizacji o serce nieznanego mężczyzny. Nie jest zainteresowana całą tą szopką, gdyż uważa księcia za osobę zadufaną w sobie, płytką i małostkową. Nie zależy jej na bogactwie i na splendorze jaki niesie ze sobą posiadanie korony, ale na mężczyźnie któremu oddała swoje serce - Aspenie. Udział w eliminacjach to dla Americy możliwość pomocy finansowej rodzinie oraz zaprzyjaźnienia się z ich uczestniczkami. Tam spotyka przesympatyczną dziewczynę Marlee, z którą od razu znajduje wspólny język. Mieszkając w pałacu poznaje prawdziwe życie rodziny królewskiej jej wady i zalety. Książe Maxon również zyskuje w jej oczach i zaprzyjaźnia się z nim. Z czasem ich relacja zmienia się bo kiełkujące w nich uczucia zbliżają ich do siebie. Czy rodząca się miłość między Americą a księciem Maxonem ma prawo zaistnieć? Czy dziewczyna wygra eliminacje i zdobędzie serce Maxona i koronę księżniczki?
Na te pytania poznamy odpowiedzi w dalszych tomach serii Selection Kiery Cass.

niedziela, 20 lipca 2014

Wakacje

Rozpoczynam właśnie mój długo oczekiwany urlop od pracy i codziennych obowiązków :-) Zamierzam ten wolny czas spędzić nad polskim morzem w towarzystwie morskiej bryzy muskającej moje rozpuszczone włosy, słońca opalającego moje ciało i dobrej, lekkiej książki o tematyce miłosnej.  Nie mam jeszcze konkretnej pozycji na myśli i zapewne zdam się na mój kobiecy instynkt :-) Zobaczymy co mi przyniesie los....


czwartek, 17 lipca 2014

Elita - Kiera Cass

         Elita stanowi kontynuację książki pod tytułem Rywalki Kiery Cass.  Uważam, że jest ona o niebo lepsza niż jej poprzedniczka. Sięgając tylko po tę pozycję nie tracimy dużo, pisarka wraca do informacji zawartych w poprzedniej książce i dowiadujemy w tej części kim są główni bohaterowie oraz co spowodowało, że znaleźli się w tym miejscu w którym są.  Eliminacje z biegiem czasu stają się coraz trudniejsze. Pozostało już tylko sześć kandydatek ubiegających się o względy księcia Maxona i koronę księżniczki tworząc tzw. Elitę. W tej ścisłej grupie znalazła się również America Singer, jej dobra przyjaciółka Marlee oraz największa wydra ze wszystkich dziewcząt Celeste. Akcja w tej części trylogii jest bardziej dynamiczna w porównaniu z poprzedzającą ją książką "Rywalki". Autorka dodając wzmianki o rozpoczynającej się wojnie domowej, bezpośrednim ataku na pałac królewski oraz niebezpieczeństwie czyhającym na uczestniczki konkursu z rąk niewiadomych sprawców dodaje całej fabule pikanterii oraz w miarę subtelny sposób przedłuża ciągnące się eliminacje.         
        Pisarka w książce stopniowo buduje  napięcie, jednak według mnie można wyróżnić dwa punkty kulminacyjne. Jeden prawie na samym początku książki kiedy Marlee zostaje przyłapana z gwardzistą Wodrokiem w dwuznacznej sytuacji i skazana na chłostę oraz wykluczenie ze społeczeństwa. To wtedy America przeżywa największe rozczarowanie osobą Maxona i zastanawia się nad opuszczeniem pałacu oraz rezygnacją z nowej miłości. Drugi punkt kulminacyjny znajduje się na końcu książki kiedy America Singer wygłasza na wizji prezentację na temat podziału klasowego społeczeństwa. Budzi to ogromną dezaprobatę ze strony władcy oraz skutkuje usunięciem jej z konkursu, co bardzo przeżywa para zakochanych.      
      W Elicie dokładniej poznajemy każdą z uczestniczek. Przedstawione są ich wady i zalety oraz prawdziwe intencje jakie nimi kieru0ją w walce o serce Maxona. Nie zawsze poczynania dziewcząt są szlachetne i zasługują na uznanie. Najbardziej wyrachowaną i pozbawianą skrupułów jest Celeste dla której udział w eliminacjach jest dobrym pretekstem do zdobycia sławy, władzy i wielkich pieniędzy. W tym tomie dziewczęta muszą sprostać zadaniom jakie stawia przed nimi rodzina królewska niejednokrotnie wykazując się sprytem, inteligencją i umiejętnościami jakie posiadają, ale również wiedzą na różne tematy, co pozwoli zaskarbić sobie uznanie społeczeństwa. Cała rywalizacja zmienia uczestniczki, ale nie Americę Singer. Nadal jest tą ciepłą, szczerą, przyjacielsko nastawioną do świata dziewczyną, dla której nie liczy się dobro materialne a prawdziwa przyjaźń i miłość. Jej naturalizm, nie zabieganie o czyjeś względy i pozostawanie tą samą osobą sprawia, że zyskuje ona rzeszę sympatyków z niższych klas społecznych oraz włoskiej rodziny królewskiej. Aby nie była ona przedstawiana tylko w cukierkowy sposób należy zaznaczyć, że jest osobą bardzo niezdecydowaną jeśli chodzi o uczucia do mężczyzn. Sama do końca nie wie czy nadal kocha Aspena czy księcia Maxona, i kogo powinnan wybrać. Jest też osobą bardzo upartą i czasami nie przewidywalną, która najpierw coś zrobi a potem pomyśli, przez co wpada w różne tarapaty.Maxon z kolei w tej części trylogii nie do końca przypadł mi do serca, gdyż zachowuje się jak małe dziecko, które mając kilka zabawek nie wie, na którą się zdecydować. Zamiast oświadczyć się Americe na balu Halloween, bądź potem w jej pokoju kończąc tym samym całą rywalizację, nie robi tego.  Kiedy z kolei America przeżywa całą sytuację związaną z  Marlee nie potrafi jej zrozumieć i wyznać całej prawdy, że to ojciec zdecydował o jej ukaraniu a nie on i szuka pocieszenia u innych uczestniczek. Gdy dochodzi do usunięcia Americy z konkursu uświadamia sobie, że zaprzepaścił on szansę na miłość swojego życia, i przez tą całą sytuację będzie musiał poślubić dziewczynę, której nie kocha.       
     Pisarka jednak postanowiła pomoc losowi. Dzięki atakowi rebeliantów na zamek, główna bohaterka może nadal zostać na zamku i walczyć o serce Maxona.Czy rodzina królewska pozwoli na to by America stała się częścią ich rodziny?Czy America będzie chciała poślubić Maxona, czy może uczucie do gwardzisty Aspena Legera zwycięży z miłością do przystojnego księcia?Na te i na inne pytania znajdziemy odpowiedź w ostatniej części trylogii Kiery Cass - Jedynej.  

Bajki w nowym wydaniu :-)

Każda z nas w dzieciństwie marzyła o zostaniu księżniczką, poślubieniu przystojnego księcia i życiu w prawdziwym zamku ze świtą dworską. Jako małe dziewczynki często wykradałyśmy mamie z szafy  jej najpiękniejsze sukienki wieczorowe,  niebotycznie  wysokie szpilki oraz różnorodne kosmetyki do makijażu aby w jednej chwili przenieść się do naszych marzeń - stać się księżniczką :-)
Obecnie obserwuje się pewien trend w literaturze dla młodzieży, która swoje inspiracje czerpie z dziecięcych bajek. Pisarze inspirują się pięknymi księżniczkami i księciami, którzy walczą o swoją miłość, przenosząc fabułę w bardziej współczesne czasy. Świetnym przykładem takiego zabiegu jest trylogia Kiery Cass obejmująca książki pt. Rywalki,  Elita i Jedyna.  Stanowi ona swego rodzaju parafrazę bajki o Kopciuszku,  z tym że przedstawiona jest w bardziej realny sposób. Fabuła dotyczy walki o koronę i serce młodego, przystojnego księcia Maxona pomiędzy skrzętnie wybranymi dziewczętami z całego społeczeństwa niezależnie od zajmującej klasy społecznej. Wszystkie kandydatki zostają zakwaterowane w zamku i muszą udowodnić, że zasługują na miano tej jedynej i względy przyszłego króla.


źródło okładki: www.empik.com

środa, 16 lipca 2014

Tradycyjna książka czy jej elektroniczny odpowiednik ?

Ostatnio zastanawiałam się nad tym czym właściwie jest KSIĄŻKA....
Jeszcze dekadę temu każdy opisałby ją jako coś namacalnego, co można wziąć do ręki, co stanowi zbiór kartek, w których pisarz zawarł swoją myśl. Podobne definicje możemy znaleźć w intrenecie. Słownik języka polskiego definiuje ją w bardzo prosty sposób mówiąc, że są to "arkusze papieru zadrukowane tekstem literackim lub użytkowym, zbroszurowane i oprawione razem”.  Z Wikipedii dowiemy się, że stanowi ona "dokument piśmienniczy, zapis myśli ludzkiej, raczej obszerny, w postaci publikacji wielostronicowej o określonej liczbie stron, o charakterze trwałym". Dzisiaj ta definicja nie jest już taka jednoznaczna. Oprócz tradycyjnej papierowej książki na rynku dostępne są książki multimedialne w postaci e-booków, audiobooków i multibooków odtwarzanych na smartfonach i tabletach. To rozwój cywilizacyjny i techniczny wywiera na nas nacisk ciągłego dostosowania się do jego reguł gry. Książki w formie elektronicznej stanowią swego rodzaju rarytas, gdyż mogą być w każdej chwili odtwarzane niezależnie gdzie się znajdujemy, dodatkowo nie zajmują fizycznie żadnego miejsca oraz wzbogacone są w system nawigacyjny i wyszukiwawczy co pozwala nawet najbardziej roztargnionym odnaleźć zaginiony wątek. Multimedialny odpowiednik tradycyjnej książki posiada wiele zalet, dlatego coraz więcej osób tak chętnie po nie sięga. Osobiście często korzystam z tej formy literatury z czystej wygody, ale i tak w ostateczności jak mam wybór to sięgam po tę stojącą na półce księgarni. Uważam, że tradycyjna książka posiada w sobie czar. Zapach zadrukowanych stronnic unoszący się podczas jej czytania, możliwość dotknięcia każdego słowa pisarza z osobna oraz dźwięk kartkowanych stron  dowodzi, że książka ma w sobie życie, a zawarta w niej historia porusza jeszcze bardziej, dlatego tak chętnie do niej zaglądamy.

poniedziałek, 14 lipca 2014

Low battery

I w końcu nastał ten dzień.........
Ostatnie trzy tygodnie to czas, który obfitował w adrenalinę, pot, nerwy i patologiczne zmęczenie. Wiedziałam, że żyje bo ciągła gonitwa,  pulsująca w żyłach krew, szybsze bicie serca z powodu wydzielanej przez organizm adrenaliny powodowały, że stawałam się maszyną. Maszyną gotową do nadludzkiego wysiłku. Czułam się silna i miałam energię. Byłam w stanie góry przenosić, a każde stawiane przede mną zadanie powodowało dodatkowy wyrzut śmiercionośnego hormonu, który jeszcze bardziej popędzał mnie do działania. Niestety życie na wysokich obrotach ma również swoje konsekwencje. Kiedy nadszedł ten dzień, nie byłam na niego w ogóle przygotowana. Nagłe odcięcie zasilania totalnie wyprowadziło mnie z równowagi i pochłonęła mnie otchłań zmęczenia. Mój mózg krzyczał NIE a ciało mówiło DOŚĆ. Patologiczne zmęczenie przejęło nade mną kontrolę i musiałam mu się oddać w cała.

piątek, 4 lipca 2014

Koniec rzeki - Nory Roberts

Pomimo, że książka pt. Koniec rzeki Nory Roberts została wydana ponad dekadę temu i czasy jej świetności już dawno minęły,  to osobiście uważam, warto ją przeczytać. Sam tytuł nie wiele nam mówi, a okładka książki wskazuje na miejsce bliżej nie określone. Zagłębiając się w Końcu rzeki dowiemy się, że tytuł stanowi swego rodzaju metaforę  miejsca oraz nazwę schroniska,  w którym człowiek może powrócić do natury, oderwać się od zgiełku miasta, poznać siłę i piękno otaczającej go przyrody. Staje się również idealnym schronieniem dla głównej bohaterki Olivi MacBride przed demonami z przeszłości, gdy była świadkiem morderstwa swojej matki.
Książka Nory Roberts to świetnie napisana powieść, w którą pisarka umiejętnie wplata elementy kryminału, erotyku oraz przedstawia zagwatmane wątki miłosne nie zapominając o stworzeniu odpowiedniego tła. Autorka ma niebywałą lekkość w opisywaniu przyrody dbając o najdrobniejsze szczegóły. Bohaterowie to postaci złożone,  borykające się z wewnętrznymi rozterkami, stawiający czoła przeciwnością losu. To książka która z jednej strony przeraża okrucieństem popełnionej przez Sama Tannera zbrodni,  z drugiej strony wzrusza obrazem małego dziecka widzącego śmierć matki, bezgranicznym oddaniem młodego mężczyzny w stosunku do dziewczyny.

środa, 25 czerwca 2014

Szaleństwo = normalność

Czy bycie szalonym oznacza, że jest się chorym psychicznie? Czy normalność jest pozbawiona szaleństwa? Oto kolejne cytaty z przeczytanej przeze mnie książki - Weronika postanawia umrzeć Paula Coelho.
"Sza­leństwo to niemożność prze­kaza­nia swoich myśli. Trochę tak, jak­byś zna­lazła się w ob­cym kra­ju - widzisz wszys­tko, poj­mu­jesz, co się wokół ciebie dzieje, ale nie pot­ra­fisz się po­rozu­mieć i uzys­kać znikąd po­mocy, bo nie mówisz języ­kiem tu­bylców.
- Każdy z nas czuł to kiedyś.
- Bo wszys­cy, w ta­ki czy in­ny sposób jes­teśmy szaleni."
 
Czy nie jest tak, że problemy z komunikowaniem się z innymi ludźmi, pokazują nam, że normalność to pojęcie względnie, a szaleństwo drzemie w każdym z nas...? Czasami bywa tak, że rozmawiając na jakiś konkretny temat w gronie znajomych mamy wrażenie, że niektórzy z nas mówią w jakimś dziwnym języku, którego treści i sensu nie jesteśmy w stanie pojąć. Niby ta sama rzecz omawiana przez każdego, ale tysiące różnych określeń.....
 "Wa­riaci, po­dob­nie jak dzieci, nie dają za wyg­raną, dopóki ich życze­nie nie zos­ta­nie spełnione."
Każdy z nasz ma w sobie pierwiastek szaleństwa. Jeśli do czegoś dążymy za wszelką cenę, nie zważając na żadne konsekwencje i nie licząc się z bliźnimi to zachowujemy się jak szaleniec, którego nic i nikt nie jest w stanie odwieść od osiągnięcia zamierzonego celu.

niedziela, 22 czerwca 2014

Próbując nadrobić czas - niech żyje teoria

Mówi się, że grunt to dobre chęci :-) ale same chęci to niekiedy za mało. Chciałam dzisiaj dużoooooo zrobić. Nadrobić zaległe recenzje, które czekają na ostatnie poprawki i publikacje, udostępnić nowe propozycje książek, które według mnie warto przeczytać, a które udało mi się wychwycić jeszcze przed wyjazdem. Niestety wyszło jak zwykle. Nic nie zrobiłam :-( Przedpołudnie poświęciłam na ogarnięcie mieszkania po wyjeździe, nastepnie pieczenie ciasta, potem obiad i kawusia. Na deserek zostawiłam sobie kibicowanie przed telewizorem naszym siatkarzom, którzy podejmowali w Bydgoszczy Brazylijczyków. Niestety ich gra pozostawiała dużo do życzenia, bo nie było ani przyjęcia, ani dobrego ataku i bloku. Cóż w końcu to Brazylia, a to mówi samo przez się. Wynik końcowy 3:0 dla canarinhos. Gratuluje zwycięstwa i liczę na szybki rewanż.

sobota, 21 czerwca 2014

słodkie leniuchowanie

Ostatnio zaniedbałam mojego bloga z powodu pracy. Kilka dni przed długim weekendem  w mojej głowie kłębiły się tylko dwie myśli praca, kontrola z zewnątrz i znowu praca i tak w kółko, do zwariowania. Na szczęście w miarę szybko przyszły upragnione dni wolne i wyjazd nad Bałtyk z moim mężczyzną. Oczywiście nie obyło sie bez różnych zawirowań - standardowo z pakowaniem, bo zapomniałam zabrać ze sobą kilka ważnych rzeczy takich jak ciepłej bluzy na chłodniejsze dni, krem do opalania - i tu zebrałam gorzkie żniwo w postaci spalonego nosa, ale cóż to za cena za odrobinę lenistwa, dobrej książki i tableta z internetem, żeby móc komunikować się ze światem. Nie powiem, że bez tych żeczy świat mi się zawalił, bo nic takiego nie miało miejsca. Również wyłączenie się na parę dni z życia codziennego nie spędzało mi snu z powiek. Każdemu z nas przydaje się od czasu do czasu taki mały reset na nabranie sił witalnych oraz naładowanie baterii do dalszego działania. :-) Wiadomo  wszystko co dobre szybko się kończy i trzeba wrócić do rzeczywistości..... cóż pozostaje mi tylko czekać do upragnionego urlopu i słodkiego lenistwa :-)l

piątek, 13 czerwca 2014

Książka to........


Kilka słów autorki Szmaragdowej Tablicy, którą obecnie czytam na temat książek:
"Uważam, że książki posiadają aurę, jak każde dzieło sztuki. Książka to nie plik papierów, tak jak obraz nie jest płótnem, jedno i drugie to kreacja w czystej postaci, energia twórcza, i dlatego mają aurę."
                                                    Carla Montero z Szmaragdowej Tablicy

wtorek, 10 czerwca 2014

Powrót do młodzieńczej miłości

Każdy z nas gdy był nastolatkiem przeżywał pierwsze miłości, pierwsze rozczarowania, poznawał smak dorosłego życia i robił niekiedy rzeczy, z których po czasie nie był dumny, a które z nutką melancholii i zadumy lubi wspominać :). Jeżeli ma ktoś ochotę na powrót do tamtych wspomnień to zachęcam do przeczytania książki Stephanie Perkins Anna i pocałunek w Paryżu, która opowiada o młodzieńczej miłości w scenerii urokliwego Paryża. :)

Bardzo dobry debiut Kate Lord Brown

 Ostatnio wpadła mi w ręce bardzo dobra książka pisarki Kate Lord Brown, która stanowiła jej debiut literacki. Oczywiście autorka nie ustrzegła się od małej wpadki, ale początki zawsze bywają trudne. Zapach gorzkich pomarańczy bo o niej mowa, to powieść o niespełnionej miłości oraz o poszukiwaniu własnych korzeni w obliczu rodzinnych tajemnic z czasów hiszpańskiej wojny domowej. Urokowi całej powieści dodaje niesamowita podróż w jaką zabiera nas autorka po Hiszpanii. Jeden obraz opisuje czasy najazdów wojsk generała Franco, a drugi oprowadza nas po współczesnej Hiszpanii. Spoiwem łączącym te dwa światy jest dom położony na wzgórzach Walencji, do którego przybywa Emma Temple, aby uciec od swoich problemów i przywrócić świetność dawnej posiadłości, którą odziedziczyła po zmarłej matce.
 
Osobiście nie mogę doczekać się kolejnej powieści tej autorki, mam nadzieję, że będzie ona równie dobra jak ta, a nawet i lepsza :)

środa, 4 czerwca 2014

Pierszwa recenzja

Nie mogłam się powstrzymać i udało mi się zamieścić już pierwszą recenzję :) Jestem bardzo z siebie dumna, bo na dobre zaczynam gościć w świecie literatury. Pierwszą recenzję poświęciłam książce pt. "Zhańbiona" Sairy Ahmed. To dramatyczna i ściskająca za serce historię, która daje wiele do myślenia i pokazuje, ile trzeba poświęcić i jak bardzo trzeba walczyć, by zaznać w życiu szczęścia.
Życzę miłej lektury....:)

Uff......

Rany jak ja się cieszę, że udało mi się coś już zrobić :). Czasami mam wrażenie, że zachowuje się jak małe dziecko, które cieszy się, bo dostało swoje ulubione słodycze i może jeść je bez ograniczeń. Jednak natura realisty od razu sprowadza mnie na ziemię i bombarduje mnie kolejnymi zadaniami, które przede mną stoją. Wiem, że wygląd mojego bloga nie nastraja optymizmem i nie zachęca do jego odwiedzania, ale z czasem i z temu zaradzę. Najważniejsze było dla mnie stworzenie jakiś ogólnych ram, żeby można było dzielić się z wami moimi refleksjami. Myślę, że moja otwartość na różne gatunki literackie, pozwoli mi znaleźć grono ciekawych osób, które tak samo jak ja odnajdują w książkach swoje drugie życie.

wtorek, 3 czerwca 2014

Blog - jak to boli

Myślałam, że założenie bloga to będzie prosta sprawa. Kilka kliknięć myszką, nadanie mu nazwy i stworzenie miejsca tego najważniejszego, gdzie będę mogła dzielić się z innymi swoimi przemyśleniami na temat książek. Okazuje się jednak, że najprostszą rzeczą była sama idea stworzenia czegoś swojego. Rany, że to wszystko musi być aż tak skomplikowane. Przeraża mnie to całe tworzenie szaty graficznej, bo wiem, że z moimi zdolnościami, a są one nie małe :( coś pokręcę i nici wyjdą z mojego wysiłku:((. Niestety jak w każdej dziedzinie życia nic nie osiągnie się bez wysiłku, wiec zagryzam wargi, spinam pośladki i biorę się do pracy żeby do końca tygodnia ruszyć już z pierwszymi recenzjami.